Wywiady z pracownikami

 

Wywiad z panią Krzysztofą Zamiar – kierownikiem

działu terapeutyczno - opiekuńczego

 

Dorota Groszak: Pani Krzysiu, w jakich okolicznościach rozpoczęła Pani pracę w DPS?

Krzysztofa Zamiar: Pracę w DPS rozpoczęłam niespodziewanie. Po ukończeniu studiów zarejestrowałam się w Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna. Szczęśliwym trafem już następnego dnia otrzymałam propozycję podjęcia pracy w tej placówce. Po półrocznym stażu dostałam umowę o pracę i jestem tu do dzisiaj, czyli już 8 lat.

D.G: Pracuje Pani na stanowisku kierownika działu terapeutyczno - opiekuńczego, jakimi cechami powinna charakteryzować się osoba pełniąca tą funkcję?

K.Z: Z pewnością najważniejsza jest chęć niesienia pomocy drugiej osobie, a przy tym zrozumienie, cierpliwość, wrażliwość, komunikatywność. Bardzo istotne jest indywidualne podejście do każdego mieszkańca, rozpoznanie jego potrzeb, problemów.

D.G: Jak wygląda Pani dzień pracy?

K.Z: Do moich codziennych zajęć przede wszystkim należy stały kontakt z mieszkańcami poprzez rozmowę i załatwianie ich spraw osobistych. Zajmuję się również współpracą z urzędami , instytucjami w sprawach bezpośrednio dotyczących mieszkańców. Prowadzę dokumentację (m.in. akta osobowe mieszkańców i korespondencję), koordynuję pracę zespołu terapeutyczno – opiekuńczego, pełnię funkcję pracownika pierwszegoI kontaktu. Do moich zadań należy również przyjmowanie mieszkańców do DPS oraz czuwanie nad adaptacją nowo przyjętych podopiecznych do warunków życia w naszym domu.

D.G: Co motywuję Panią do pracy?

K.Z: Najmilsze w mojej pracy jest zadowolenie i wdzięczność mieszkańców za okazaną pomoc, ich uśmiech i miłe słowa.

D.G: Czym są dla Pani te lata przepracowane w DPS?

K.Z: Pracę rozpoczęłam zaraz po studiach. Tutaj zdobyłam doświadczenie i praktykę co jest niezbędne w wykonywaniu obowiązków. Przez ten okres moje podejście do pracy bardzo się zmieniło. Praca daje mi dużo satysfakcji, cały czas uczy mnie wrażliwości i zrozumienia dla drugiego człowieka.

D.G: Dziękuję za udzielony wywiad. Życzę sukcesów zawodowych.

K.Z: Dziękuję.

 

Wywiad z Panią Bożeną Dondajewską - byłym pracownikiem socjalnym

w Domu Pomocy Społecznej w Srebrnej Górze


Aneta Walczak: Pewnie nie wszyscy wiedzą, że w DPS-ie była Pani zatrudniona na stanowisku pracownika socjalnego. Jak długo pełniła Pani tę funkcję?

Bożena Dondajewska: W Domu Pomocy Społecznej w Srebrnej Górze pracowałam od 3 maja 1981r. do 30 czerwca 1999r. pełniąc funkcję pracownika socjalnego.

A.W.: Jak wyglądała Pani praca? Jakie wówczas były Pani obowiązki?

B.D.: Gama problemów, jakie musi rozwiązać zatrudniony w domu pomocy społecznej pracownik socjalny jest bardzo szeroka. Do moich obowiązków należało przyjmowanie mieszkańców do DPS-u, zapoznanie ich z prawami, obowiązkami oraz warunkami pobytu. Ponadto zajmowałam się utrzymywaniem kontaktów z rodzinami mieszkańców, a częste przebywanie z mieszkańcami pozwalało mi na rozeznanie ich potrzeb i życzeń. Jednocześnie w ten sposób mogłam bliżej poznać mieszkańca, jego osobowość, psychikę, sposób bycia oraz zainteresowania. Pomagałam im w czytaniu i pisaniu listów, kompletowałam dokumentację dotyczącą mieszkańców w celu załatwienia spraw emerytalno - rentowych czy też alimentacyjnych. Prowadziłam dokumentację odnośnie akt osobowych, ruchu mieszkańców (zgony, urlopy, leczenie szpitalne, meldunki), a także zajmowałam się sprawami odpłatności za pobyt w DPS-ie. Zajmowałam się również sprawowaniem godnego pochówku.

A.W.: Czy wtedy również było 60 - ciu mieszkańców?

B.D.: W czasie mojej pracy Dom był przeznaczony dla 60-ciu mieszkańców, tak jak to jest dzisiaj.

A.W.: Jakie Pani zdaniem były najtrudniejsze chwile w pracy w naszym Domu, a jakie najmilsze?

B.D.: Najtrudniejsze w mojej pracy były momenty związane z organizacją pogrzebów. Natomiast najmilszym wspomnieniem pozostaje miła atmosfera panująca pomiędzy pracownikami i ich życzliwość w stosunku do mieszkańców.

A.W.: Jak wspomina Pani ówczesny DPS?

B.D.: Zawsze mile.

A.W.: Czy często wraca Pani myślami do tamtych czasów?

B.D.: Tak, bardzo często wracam myślami do czasów kiedy pracowałam w DPS-ie. Praca ta sprawiała mi bardzo dużo radości. Z niektórymi mieszkańcami spotykam się w kościele. Rozmawiamy, pytam się o ich stan zdrowia, o pozostałych znajomych z DPS-u.

A.W.: Czy według Pani dzisiejszy DPS różni się od tego sprzed kilku lat wtedy, gdy Pani pracowała?

B.D.: Z tego co zauważyłam to dzisiejszy Dom różni się od tego sprzed kilku lat. W dzisiejszym DPS-ie zamieszkuje więcej mieszkańców, którzy mają trudności z poruszaniem się, leżą lub jeżdżą wózkami. Niemniej mogą poruszać się po całym obiekcie, gdyż stworzono mi dogodne do tego celu warunki tj. podjazdy i windy.

A.W.: Dziękuję za rozmowę.

B.D.: Ja również. Jednocześnie życzę wszystkim mieszkańcom jak najlepszego zdrowia na długie lata.

 

 

Wywiad z dr Hanną Hendiger - Woźniak - długoletnim lekarzem rodzinnym

w Domu Pomocy Społecznej w Srebrnej Górze


Krystyna Kociołek.: Co wpłynęło na to, że podjęła Pani współpracę z naszą placówką?

Hanna Hendiger - Wożniak: Dom Pomocy Społecznej znajduje się na terenie działalności Gminnego Ośrodka Zdrowia w Wapnie. Z chwilą jego powstania zostałam zatrudniona w charakterze lekarza w formie etatu cząstkowego.

K.K.: Jak długo współpracowała Pani z naszym Domem?

H.H-W.: Współpracę z DPS kontynuowałam aż do zakończenia mojej pracy w Wapnie tj. do końca 2009 roku. Od powstania DPS do 31.12.1998r. byłam zatrudniona przez DPS, a od 1.01.1999r. przejęłam mieszkańców jako pacjentów do własnej praktyki lekarskiej, która działała na podstawie umowy z Kasą Chorych, a później z Narodowym Funduszem Zdrowia.

K.K.: Czy opieka nad mieszkańcami różni się od pracy w przychodni?

H.H-W.: Praca w DPS jest ciężka, ponieważ mieszkańcy są starszymi ludźmi z chorobami przewlekłymi, często z dużym stopniem niepełnosprawności. W dużej liczbie są to pacjenci leżący. W związku z czym trzeba było do nich dojechać na tzw. wizyty domowe. Praca moja polegała na stałych dojazdach do DPS-u dwa razy w tygodniu oraz na wizytach na żądanie. Dużą pomocą w kontaktach z pacjentami służyły wszystkie pielęgniarki i dzięki ich pomocy oraz oddaniu pensjonariuszom mogliśmy im zapewnić możliwe najlepszą opiekę i za to im dziękuję. Nie wyobrażam sobie działalności DPS bez pracy pielęgniarek biorąc pod uwagę zwiększającą się ilość pensjonariuszy leżących.

K.K.: Czy przez te wszystkie lata zmienił się nasz DPS?

H.H-W.: Przez te lata byłam świadkiem ciągłym zmian, które polepszały warunki bytowania pensjonariuszy w DPS. Zmiany te doprowadziły, że aktualnie DPS spełnia wymogi i może dalej służyć jego mieszkańcom.

K.K.: Najmilsze momenty w pracy w DPS?

H.H-W.: Miłym elementem pracy w DPS było to, że pacjenci cieszyli się z mojego przyjazdu, witaliśmy się serdecznie jakbyśmy tworzyli jedną rodzinę. To pozostanie zawsze w pamięci.

K.K. Jak wspomina Pani te wszystkie lata przepracowane w naszym Domu?

H.H-W.: Pracowałam w DPS prawie 30 lat i mile wspominam pensjonariuszy oraz wszystkich pracowników, których praca i oddanie dla mieszkańców było godne uznania i pochwały. Jeszcze z przyjemnością przyjeżdżam do DPS, kiedy jestem na zastępstwie w Poradni w Wapnie.

K.K.: Miło mi było znów spotkać Panią Doktor. Dziękuję.

H.H.-W: Mnie również. Dziękuję


Wywiad z dr Joanną Jasińską - lekarzem rodzinnym

w Domu Pomocy Społecznej w Srebrnej Górze


Krystyna Kociołek: Czy na podjęcie pracy w DPS wpłynęło to, że wcześniej pracowała tu Pani Mama?

Joanna Jasińska: Pracę w DPS podjęłam z dniem 1.01.2010r. Kontynuując pracę mojej Mamy, gdyż podopieczni byli pacjentami prowadzonej przez Nią praktyki lekarskiej.

K.K.: Czy długo współpracuje Pani z nami?

J.J.: Około 1,5 roku.

K.K.: Czy opieka nad mieszkańcami DPS różni się od pracy w szpitalu?

J.J.: Praca w szpitalu ma zasadniczo inny charakter niż w lecznictwie otwartym. Pacjent w szpitalu jest pod ciągłą opieką lekarza prowadzącego, natomiast w DPS pacjent leczony jest ambulatoryjnie.

K.K.: Czy praca z mieszkańcem DPS jest trudna?

J.J.: Pracę z mieszkańcami określiłabym jako trudną od strony medycznej, gdyż większość pacjentów ma różne choroby przewlekłe, prowadzące do całkowitego unieruchomienia.

K.K.: Co jest najważniejsze w pracy z naszymi podopiecznymi?

J.J.: Najważniejsze w pracy z podopiecznymi jest stała i pełna współpraca z personelem medycznym zatrudnionym przy bezpośredniej opiece nad chorymi.

K.K.: Pani najmilsze chwile w pracy w DPS?

J.J.: Lubię odwiedzać DPS ze względu na miłą i przyjazną atmosferę i pełne zaangażowanie personelu oraz wszystkich pracowników. Najmilszą chwilą można określić słowa podopiecznego, który na pytanie jak się czuje odpowiada: “Lepiej Pani Doktor”.

K.K.: Dziękuję za rozmowę.

J.J. : Ja również.